A A A | | < wróć

08.06.2010 - Sytuacja na rynku pracy - Nasi nad Dunajem – sprzątają i budują

AUSTRIA | Kraj nad Dunajem jako jeden z dwóch w całej Unii (obok Niemiec) skorzystał z maksymalnie długiego, 7-letniego okresu przejściowego w dostępie do swojego rynku pracy. Oznacza to, że bez pozwoleń będziemy mogli tam pracować dopiero od maja przyszłego roku. Mimo to, Polaków w Austrii już teraz jest sporo.

 

            Trudno podać konkretną liczbę naszych rodaków w tym kraju, tym bardziej, że większość pracuje tu nielegalnie. Szacuje się, że może nas tam być łącznie około 50 tysięcy. Co roku Polakom wydaje się około 10 tys. pozwoleń na pracę, ale głównie do pracy sezonowej w rolnictwie.

            Wielu naszych rodaków decyduje się na zarejestrowanie w kraju własnej działalności gospodarczej i potem świadczą usługi nad Dunajem. Często stosowanym rozwiązaniem w tamtejszym budownictwie jest wynajmowanie przez austriackie firmy polskich podwykonawców. Oznacza to, że Polak wykonujący pracę w Austrii jest formalnie zatrudniony w polskiej firmie i odprowadzane za niego składki trafiają do naszego ZUS-u (mimo, iż pensję może pobierać w euro).

 

Polskie sprzątaczki i opiekunki

            Praca w prywatnych domach to główne zajęcie zarobkowe w Austrii wykonywane przez nasze rodaczki. Polki przede wszystkim sprzątają, opiekują się również osobami starszymi i małymi dziećmi. Wszystko na czarno.

            Tego typu pracę można znaleźć wyłącznie dzięki kontaktom osobistym – przez krewnych lub bliższych i dalszych znajomych. Takich ofert  nie znajdziemy w agencjach pracy, a nawet w gazetach czy internecie, bo za zatrudnianie na czarno Austriakom grożą wysokie grzywny.

            Zasłonę milczenia na temat swej pracy spuszczają również Polki. Na forach internetowych więcej jest pytań o pracę w domach prywatnych niż odpowiedzi. Nawet w osobistych rozmowach nasze rodaczki niechętnie dzielą się swymi doświadczeniami. Boją się konkurencji i donosicielstwa, które może spowodować, że stracą dobre źródło dochodu.

            - Nie pracujemy w jednym domu, tylko w ciągu dnia chodzimy do kilku na dwie-trzy godziny – wyznaje Grażyna, od wielu lat jeżdżąca na austriackie saksy.- Wszystko po to, by nie wzbudzać niczyich podejrzeń. W końcu na dwie godziny można iść do kogoś w odwiedziny, a przybywanie w czyimś mieszkaniu całe dnie może być już dziwne.

            Austriacy nie chwalą się przed swymi znajomymi, że wynajmują polskie gosposie. Rzadko odwiedzają się nawzajem w domach, a umyte okna są ich prywatną sprawą, a nie przedmiotem dyskusji z innymi ludźmi. Nie spoufalają się również ze swymi pracownicami. Polka przychodzi do nich wykonać swoją robotę, a nie na herbatkę.

            Płacone mają różnie – 6-10 euro za godzinę. Wszystko zależy tak naprawdę od indywidualnej decyzji gospodarza, nie ma ogólnie obowiązujących stawek. – Najhojniejsi są starsi ludzie – przyznaje Grażyna. – Płacą 10 euro, czasami dołożą jeszcze coś ekstra.

 

Budowlańcy

            Tak jak Polki w Austrii można spotkać najczęściej w domach prywatnych, tak Polaków na budowach. Z uwagi na możliwość częstszych kontroli, ta praca odbywa się już z reguły legalnie. Ale z drugiej strony pozwolenia trudno uzyskać, więc stosuje się różne „obejścia”, jednak w ramach obowiązującego prawa. Jednym z często stosowanych jest samozatrudnienie. Oznacza to rejestrację firmy i samodzielne opłacanie sobie wszystkich składek. Ale uwaga! W Austrii istnieje lista tzw. zawodów reglamentowanych, w przypadku których ich wykonywanie w ramach działalności wymaga poświadczonego świadectwa kwalifikacji zawodowych i praktyki. Takim zawodem reglamentowanym jest m.in. murarz i wiele zawodów rzemieślniczych związanych z budownictwem.

            Jeszcze powszechniejsze w Austrii jest wspomniane już zatrudnienie w polskiej firmie będącej podwykonawcą austriackiej (ale tutaj też występują pewne obostrzenia).

 

Niby ułatwienia

            Austriacki rząd co jakiś czas wprowadza pewne ułatwienia w uzyskiwaniu pozwoleń dla niektórych sektorów lub zawodów. W 2008 r. wydano takie właśnie rozporządzenie federalnego ministra gospodarki i pracy w sprawie dopuszczenia na rynek austriacki fachowej siły roboczej z nowych państw członkowskich UE. Na liście znalazło się 50 zawodów (później poszerzonych o kolejne 15). Tak naprawdę jednak niewiele się dla osób wykonujących te zawody zmieniło. Tak jak w pozostałych przypadkach pracodawca przed zatrudnieniem Polaka, musi złożyć wniosek o wydanie pozwolenia na zatrudnienie do Urzędu ds. Zatrudnienia (AMS). Wniosek zostanie przyjęty tylko wówczas, jeśli na lokalnym rynku pracy nie będzie „alternatywnej siły roboczej”. Ułatwienie w porównaniu do pozwolenia na pracę dla zawodów spoza listy jest jedynie takie, że nie trzeba już ustępować w kolejce o posadę obywatelom „starej Unii”, a jedynie miejscowym.

 

Wszędzie trudno

            W Austrii o pozwolenie tak naprawdę nie jest łatwo w żadnej branży. Nawet osoby z wykształceniem i kwalifikacjami, muszą się o nie starać. – Znam dobrze język, bo studiowałam germanistykę, a mimo to nie było mi łatwo znaleźć pracę – przyznaje na jednym z forów internetowych nasza rodaczka – W końcu się udało dzięki znajomościom i skoremu do załatwienia pozwolenia szefowi. Wcześniej jednak byłam na dziesiątkach rozmów kwalifikacyjnych i pracodawcy rozkładali ręce, bo załatwienie formalności związanych z pozwoleniem trwa często tygodniami, a i tak nie ma gwarancji, że się uda.

            Pozwolenia obowiązują również pracowników sezonowych. Austriackie prawo wyróżnia pracowników sezonowych zatrudnianych w branży turystycznej i gastronomii oraz w rolnictwie. Tutaj można otrzymać pozwolenie w ramach wyznaczanych co roku i oddzielnie dla poszczególnych krajów związkowych kontyngentów. Pozwolenie do pracy przy zbiorach może wynosić do 6 tygodni, dla pozostałych prac w rolnictwie i leśnictwie do 6 miesięcy, zaś dla pracowników zatrudnionych w turystyce letniej i zimowej do 25 tygodni. Pula miejsc jest jednak mała i dotyczy wszystkich krajów nowej Unii.

 

Będzie lepiej?

            W Austrii zarobki są porównywalne do niemieckich. Bliskość tego kraju, jego urok, a także oficjalny język niemiecki, który zna sporo naszych rodaków, sprawiają, że jest on dla nas atrakcyjny.

            Są tacy, których pozwolenia lub praca na czarno nie zrażają. Po prawdopodobnym otwarciu rynku w 2011 r. na pewno łatwiej będzie osobom wykwalifikowanym, fachowcom, osobom posługującym się dobrze niemieckim. Pracę – o ile oczywiście miejscowy rynek pracy na to pozwoli – będą mogli znaleźć już bez trudu. Sprzątaczki i pomoce domowe jednak raczej nie wyjdą z szarej strefy. Osobom prywatnym nie będzie się bowiem opłacało ponosić dodatkowych kosztów pracy związanych z ich legalnym zatrudnieniem.

 

Milena Waldowska

 

 

Przydatne linki:

Portale z ofertami pracy:

www.jobpilot.at, www.myjob.at, www.karriere.at, www.careesman.at, www.jobrapido.at, www.stepstone.at, www.jobwohnen.at

Agencje pracy:

www.manpower.at,www.rex-dienstleistungen.com, www.avm-personal.at, www.adecco.at

Przepisy i urzędy:

www.ams.at (urząd pracy, służy pomocą i radą również cudzoziemcom),

www.wko.at (izba gospodarcza),

www.wien.trade.gov.pl (Wydział Promocji Handlu i Inwestycji przy Ambasadzie RP w Wiedniu),

www.help.gv.at (informacje dotyczące zakładania własnej firmy – na pasku „Themen von A bis Z” wybierz zakładkę „Wirtschaft”, a następnie w okienku „Suche” lub „Sitemap wybierz „Gewerbe”.

 

 

Kościoły, gdzie odbywają się polskie msze:

Kościół Polski, Rennweg 5a, 1030 Wien

Kościół u Sióstr Salezjanek, Rennweg 10, 1030 Wien
Kirche Neumargaretten, Flurschützsrtrasse 1, 1120 Wien
 Pfaare Neulerchenfeld "Schmerzhafte Mutter Gottes", Neulerchenfelder Straße 47, 1160 Wien

St. Severin, Pfare St. Severin, Vinzenzgasse 3, 1180 Wien

Kahlenberg, St. Josefskirche, Josefsdorf 38, 1190 Wien
Brigittakirche,  Brigittagasse 3,  1200 Wien
Pfarrre St. Christoph, Rennbahnweg, 1220 Wien

Aspern, Pfarre St. Martin, Asperner Heldenplatz 9, 1220 Wien

 

 

Źródło: „Praca i nauka za granicą”, wyd. nr 166 (31.05-13.06.2010)



euro-punkt.pl on Facebook